Dziś w rozmowie ze Sławomirem Lernacińskim będziemy rozmawiać o tym, co dzieje się jego zdaniem w naszej przestrzeni, nie tylko tej ziemskiej.===== Śmieci kosmiczne przestały być już zagadnieniem ignorowanym przez mniejszych i większych graczy sektora kosmicznego. Świadomość problemu jest coraz Co by było, gdyby planety Układu Słonecznego okrążały dwie gwiazdy? Na sam początek nasze Słońce z czerwonym karłem o masie 0,3MS. Po długiej symulacji orbity planet nieco się zwężyły, co widać szczególnie po orbitach planet wewnętrznych. Mimo to układ dalej pozostaje całkiem stabilny. Widać też zmianę temperatury Ziemi. 16 Ireneusz S. Ledwoń, Objawienie chrześcijańskie i jego wiarygodność według René Latourelle’a (Lublin: Polihymnia, 1996); tenże, “Koncepcja objawienia według René Latourelle’a”, w: Objawienie Boże w interpretacji współczesnych teologów, red. Bogusław Kochaniewicz (Poznań: Uniwersytet im. Adama Mickiewicza, 2010), 31-42. Warstwy jak na płaskim Księżycu i jakby niby kratery lub niby morza.Tu wyraźnie widać prawdę, że podłoga jest płaska i ma podłoże z jednej warstwy, a druga j Tłumaczenia w kontekście hasła "objawienie jest zwykle" z polskiego na angielski od Reverso Context: Wiecie, objawienie jest zwykle czymś, było gdzieś porzucone, a wy to znajdujecie. Objawienie ogólne odnosi się do ogólnych prawd związanych z Bogiem, na podstawie obserwacji natury. Objawienie szczegółowe odnosi się do konkretniejszych zagadnień, związanych z poznawaniem Boga w nietypowy sposób. Odnośnie objawienia ogólnego Psalm 19.2-5 mówi, „ Niebiosa głoszą chwałę Boga, dzieło rąk Jego nieboskłon 9okncdg. DW: David WilcockCG: Corey Goode DW: Witam ponownie w programie „Kosmiczne Ujawnienie”. Nazywam się David Wilcock, jestem gospodarzem programu i goszczę tutaj w studiu Corey Goode. W tym odcinku będziemy czytali pytania, aby uzyskać od Corey odpowiedzi i jego prawdziwą reakcję. To właśnie w ten sposób tworzymy interaktywną społeczność gdzie jako subskrybent możesz w rzeczywistości uczestniczyć w tworzeniu rezultatu a nie być tylko biernym obserwatorem oglądającym ten program. Witaj w programie Witam, Przejdźmy od razu do rzeczy i zacznijmy zadawanie pytań. Mam tutaj ich listę. Pierwsze pytanie brzmi:“Oznajmiłeś, że grupy MILAB celują w Kosmicznych Wędrowców (Wanderers) i Gwiezdne Ziarna (Starseeds). Czy Kosmiczni Wędrowcy i Gwieznde Ziarna to ta sama kategoria? Jak ich rozróżniają?Na to pytanie odpowiedź tylko jeśli chcesz. – Czy jesteś Kosmicznym Wędrowcem i dlatego stałeś się ich celem?” CG: W jaki sposób odnajdują Kosmicznych Wędrowców i Gwiezdne Ziarna? W przeszłości odbywało się to poprzez standardowe testy. Przeprowadzano je po to, aby wykryć wszelkie nad daną osobą podniosła się czerwona flaga w podejrzeniu, że może ona należeć do tej kategorii to ludzie zaangażowani w te projekty wysyłali nauczyciela lub szkolnego psychologa na dany obszar, który przeprowadzał testy w “cztery oczy” z danym dzieckiem. Dzięki temu mogli z łatwością oszacować czy dana dusza pochodzi spoza tego świata. Testów tych używano również z bardzo wielu różnych powodów. Nie miało to za zadanie wychwycenie tylko i wyłącznie Kosmicznych Wędrowców i Gwiezdne Ziarna. Badanie to miało również za zadanie odszukanie socjopatów w możliwie najmłodszym wieku tak, aby można było ich wcielić w te programy i odpowiednio Czy chcesz przez to powiedzieć, że z Wędrowcami kontaktują się ich rodzime grupy (pozaziemskie), a TPK ma możliwość monitorowania tych kontaktów na Ziemi?Udostępnij aby odblokować cały resztę artykułu, udostępniając go swoim znajomym. Źródło: YT, Related Czyli o ostatniej księdze Biblii na tle innych pism apokaliptycznych w Piśmie Św. Na Górze Oliwnej, w miejscu wniebowstąpienia Jezusa Ks. Zbigniew Wielgosz /GN Apokalipsa św. Jana jest listem pasterza, który kieruje Kościołem. Porusza bowiem sprawy, które dotykają chrześcijan i są niezwykle ważne dla różnych wspólnot wierzących w Jezusa Chrystusa w ówczesnym świecie, czyli pod koniec I w. po Chrystusie. Nie są to jednak sprawy z odległej przeszłości. Występują one zawsze w ciągu długiej historii Kościoła i niepokoją także współczesnych chrześcijan. Domagają się rozwiązania. Dlatego propozycje, które daje autor Apokalipsy św. Jana, są aktualne również dzisiaj. Ale Księga Objawienia św. Jana jest także księgą prorocką. Odsłania sens historii i czasów współczesnych. Ukazuje uwikłania i absurdy, w jakie zaplątani są ludzie, którzy często z tego właśnie powodu nie dostrzegają znaczenia tego, co się obecnie dzieje. Autor głosi nadzieję, że wszystko zostanie pozytywnie rozwiązane. Jego objawienie staje się podporą dla ludzi, którym niełatwo zachować wierność, gdyż muszą toczyć ostre i wielorakie walki ze złem. Zaskakująca jest wreszcie forma literacka, poprzez którą autor przekazuje aktualne i niosące nadzieję pouczenia. W wielu wypadkach zaskakuje ona czytelnika, gdyż jest obca kulturze Zachodu. Może nawet szokować. Mamy bowiem w tym wypadku do czynienia z tradycją apokaliptyczną. Nie zrozumiemy zaś jej bez głębszego spojrzenia na literaturę Izraela, zwłaszcza na żydowską literaturę apokaliptyczną, oraz na okoliczności, w jakich ona powstawała. Czy w Starym Testamencie są księgi apokaliptyczne? Apokalipsy mają wiele wspólnego z literaturą prorocką. Bardzo często ich autor, na podobieństwo proroków Starego Testamentu, otrzymał misję od Boga. Różnią się jednak od dzieł prorockich. Prorok otrzymywał orędzie, które był zobowiązany przekazać ludziom. „Oto kładę moje słowa w twoje usta” – mówi Bóg do Jeremiasza (Jr 1,9). Natomiast w księgach apokaliptycznych występuje „widzący”, który uczestniczy w fantastycznych wizjach. Podkreśla to słowo apokalipsa (greckie apokalypsis), które znaczy objawienie. Apokalipsa jest objawieniem lub serią objawień, udzielonych „widzącemu” przez Boga czy też anioła działającego w Jego imieniu. Po tym doświadczeniu autor opisuje wizje, których doświadczył, językiem barwnym, żywym i bardzo obrazowym. Jeszcze pod jednym względem literacki gatunek apokaliptyczny różni się od ksiąg prorockich. Te ostatnie są raczej zbiorami wypowiedzi o charakterze moralnym. Dotyczą teraźniejszości i domagają się wiary oraz zmiany postępowania. Prorok wyjaśnia i głosi wolę Bożą. Tylko ubocznie zapowiada przyszłość. Zapowiedzi dotyczące przyszłości służą jedynie potwierdzeniu misji odnoszącej się do aktualnej rzeczywistości. Natomiast wypowiedzi autorów dzieł apokaliptycznych niosą pocieszenie dla uciśnionych i prześladowanych w okresach niezwykłych trudności. Dlatego literatura ta rzadko zachęca wprost do poprawy życia. Autor, aby wzbudzić nadzieję, zapowiada lepszą przyszłość – i w tym celu opowiada swoje wizje. Niezależnie od wspomnianych różnic, istnieje jednak ścisły związek literatury apokaliptycznej z księgami prorockimi. Pierwsze apokalipsy występują w księgach prorockich. Już pewne rozdziały Księgi Izajasza zostały nazwane apokalipsą (tzw. Apokalipsa Izajasza – roz. 24-27). Za apokaliptyczne uchodzą jeszcze następujące fragmenty prorockie: Iz 63,1-6; 65-66; Ag Jl 3-4. Za ojca literatury apokaliptycznej uważa się jednak dopiero proroka Ezechiela (593-587 przed Chr.). Apokaliptyczne rysy mają z pewnością następujące jego wizje: rydwanu Pana (Ez 1,4-28; 10,1-22), suchych kości (Ez 37,1-14), nowej świątyni (Ez 40-47), wielkiej bitwy Goga (Ez 38-39). Rozwój literatury apokaliptycznej nastąpił w Izraelu w okresach najbardziej tragicznych dla narodu. Narodowi groziły wtedy różnego rodzaju nieszczęścia i kryzysy. Najgroźniejsze były jednak niebezpieczeństwa uderzające w wiarę Izraela i, jak się wydawało wielu, prowadzące do jej unicestwienia. Tak było począwszy od II w. przed Chr. a skończywszy w II w. po Chrystusie. Tak groźbę stanowiły prześladowania za Antiocha IV Epifanesa (168-165 przed Chr.), który był władcą Syrii. Próbował dokonać hellenizacji całego podbitego przez siebie świata, czyli chciał wprowadzić jedną kulturę i identyczne przekonania religijne. W ten sposób zmierzał do ujednolicenia postaw i zachowań wszystkich ludzi, którzy znaleźli się pod jego panowaniem. Odnosiło się to także do Izraelitów. Dlatego wspomniany władca dążył również do zniszczenia religii Mojżeszowej. A potem przyszły inne śmiertelne niebezpieczeństwa, grożące narodowi wybranemu W r. 63 przed Chr. legiony rzymskie pod wodzą Pompejusza wkroczyły do Jerozolimy. W późniejszych latach Święte Miasto, będące centrum religijnym judaizmu, zostało zniszczone przez Rzymian najpierw w r. 70, a następnie w r. 135. Księgi apokaliptyczne nawiązują do wspomnianych sytuacji polityczno-religijnych. W ciemnych barwach ukazywały aktualną sytuację Izraela, a wybiegając w przyszłość, opisywały jego ostateczny triumf w dziejach świata oraz zwycięstwo dobra i unicestwienie zła. Tę triumfalną epokę rozpocznie Dzień Pański (Dzień Jahwe). W czasach kryzysów i nieszczęść twórcy literatury apokaliptycznej ożywiali wiarę i nadzieję, ukazując przyszłe wyzwolenie i zwycięstwo. Głosili, że Bóg odniesie w ostateczności zwycięstwo i zbuduje swoje królestwo. Poruszali się raczej po terenie religijnym, a nie politycznym. Ale powstanie literatury apokaliptycznej związane jest z wydarzeniami politycznymi, które miały jednak zabarwienie religijne. Np. Autor Księgi Daniela sympatyzował z Machabeuszami, rebeliantami, pragnącymi zniszczyć groźnych Syryjczyków, ale bardziej interesuje go wierność religii niż aspekt militarny powstania. Oczekiwał zwycięstwa dzięki nadnaturalnej interwencji Boga, a nie dzięki bohaterstwu rebeliantów. W jego księdze pojawia się ponadto inny rys charakterystyczny dla literatury apokaliptycznej: księga ta zapowiada równocześnie katastrofę i triumf. Wzbudza odwagę w „synach Najwyższego” przy pomocy wizji królestwa, które Bóg założy po zwycięstwie nad imperiami ziemskimi. Zapowiada koniec świata (9,25; 12,13) Określa czas wybrany przez Boga, w którym nastąpi zrealizowanie planu zbawienia (por. Dn 7,22; 12,4; 11,35-36). Myśl, że Bóg jest Panem czasu i wydarzeń, była dobrze znana prorokom ale rozwinęła ją literatura apokaliptyczna, zarówno pozabiblijna, jak i kanoniczna (Za 14,7). Autor Księgi Daniela stwierdza, że na końcu czasu, ustalonego przez Boga, po zmartwychwstaniu, święci otrzymają królestwo (por. Dn 12,1-4). To królestwo zastąpi królestwa ziemskie. Autor przedstawia je jako niebieskie, o wymiarach kosmicznych. Królestwo, które Bóg zbuduje, nie zostanie nigdy zniszczone (Dn 2,44) w odróżnieniu od innych królestw ziemskich, które kolejno ulegają unicestwieniu. Charakter oraz niebieskie pochodzenie tego królestwa uwypuklone zostało najwyraźniej w wizji Przedwiecznego i Syna Człowieczego (Dn 7,9-14). Ale w związku z tym, a szczególnie z tekstem Dn 7,14, rodzi się jednak wiele pytań. Najpierw pojawia się trudność: chodzi w tej wizji o jednostkę czy kolektyw? Dla jednych Syn Człowieczy nie jest personifikacją wspólnoty, ale jednostką, Mesjaszem transcendentnym. Wydaje się jednak, że interpretacja „kolektywna” da się pogodzić z tłumaczeniem indywidualnym, dotyczącym Mesjasza transcendentnego. Tutaj, podobnie jak w przypadku czterech władców, którzy reprezentują cztery imperia, lud święty Najwyższego reprezentuje król, Mesjasz (Dn 7, Nie można więc wykluczyć interpretacji indywidualnej wspomnianej wizji. Syn Człowieczy jest głową eschatologicznego ludu wybranego. Jest osobistością transcendentną, która przychodzi z nieba i otrzymuje królestwo w następstwie bezpośredniej interwencji Boga. Izraelskie nadzieje eschatologiczne przekształciły się więc z wiary w oczekiwanego króla z rodu Dawida, który zatriumfuje nad swymi wrogami, w oczekiwanie króla niebieskiego. Syn Człowieczy (Dn 7) należy już do kategorii boskich i jest wcieleniem chwały Bożej. Potwierdza to fakt, że Syn Człowieczy staje przed Najwyższym i otrzymuje władzę, a wszystkie narody będą mu służyły (Dn 7,13-14). Dlatego można zakończyć stwierdzeniem, że wizja Syna Człowieczego jest najwyraźniejszym orędziem, jakie występuje w Starym Testamencie, na temat Wcielenia. Jest to punkt szczytowy starotestamentalnych oczekiwań eschatologicznych. Czy tylko Księga Daniela jest dziełem apokaliptycznym? Lista pozabiblijnych ksiąg apokaliptycznych jest bardzo długa, mimo iż wiele z nich zaginęło i dzisiaj znamy je jedynie z nazwy. Ponadto wiele z tych pism nie zachowało się w formie pierwotnej. Oto pisma w całości lub częściowo apokaliptyczne: Etiopska Księga Henocha, Księga Jubileuszy, Przepowiednie Sybilli, Testamenty Dwunastu Patriarchów, Wniebowzięcie Mojżesza, Wniebowzięcie Izajasza, Życie Adama i Ewy, Apokalipsa Abrahama, Tajemna Księga Henocha (Henoch II), IV Księga Ezdrasza, Syryjska Apokalipsa Barucha (Baruch II), Testament Hioba, Apokalipsa Eliasza i Sofoniasza, Testament Abrahama. Ponadto trzeba jeszcze wspomnieć Wojnę Synów Światłości z Synami Ciemności znalezioną w Qumran i kilka innych fragmentów ksiąg znalezionych w tym samym miejscu (np. Księga Tajemnic). Księgi apokaliptyczne powstawały anonimowo. Bardzo często ich autorzy, chcąc podkreślić ich wagę, przypisują je jakiejś znanej i wielkiej postaci z przeszłości (tzw. pseudonimia), np. patriarchom czy prorokom (Abrahamowi, Mojżeszowi, Izajaszowi), którzy – ich zdaniem – byli godni otrzymać Boże objawienie. Apokaliptyczna Księga Daniela weszła do kanonu pism świętych i natchnionych, ponieważ zrodziła się w środowisku Żydów ortodoksyjnych (tzw. chasidim). Według autora Pierwszej Księgi Machabejskiej ludzi ci byli przywiązani do Prawa Mojżeszowego (1 Mch 2,42). Byli także nastawieni wojowniczo w obronie wartości religijnych. Natomiast późniejsza literatura apokaliptyczna nie miała już tej szansy co Księga Daniela. Bardzo często pochodziła bowiem ze od wspólnot oderwanych od oficjalnego judaizmu. Nic więc dziwnego, że rabinizm nigdy nie uznał wielu żydowskich pism apokaliptycznych. Peryferyjne Kościoły chrześcijańskie starożytnego Bliskiego Wschodu zachowały natomiast tę apokaliptyczną literaturę żydowską. Bardzo często są to jednak przekłady na języki: etiopski, syryjski, koptyjski. Wspomniane Kościoły wschodnie przekazały te pisma bardzo często bez zmian, gdyż nie sprzeciwiały się one nauce chrześcijańskiej, ale niekiedy wprowadzono retusze (glosy) i to zwykle o charakterze chrystologicznym. W ciągu ostatnich lat dzieła te przypisywano bądź faryzeuszom, bądź zelotom, bądź też esseńczykom. Po odkryciach nad Morzem Martwym trzecia hipoteza zdobyła wiele mocnych argumentów. Wielu uczonych uważa, że esseńska wspólnota z Qumran miała charakter apokaliptyczny i dlatego wywarła silny wpływ na wspomniane pisma. Jej członkowie byli bowiem przekonani, że żyją w czasach ostatecznych. W tym kręgu zrodziło się wiele pism o charakterze bardziej lub mniej apokaliptycznym, np. Wojna Synów Światłości z Synami Ciemności. Inne natomiast księgi apokaliptyczne, znalezione w grotach, znane były od dawna i to w różnych wersjach, np. Księga Henocha. Uznano jednak, iż są one pochodzenia esseńskiego. Co jest charakterystyczne dla tych ksiąg apokaliptycznych? Ich autorzy podkreślają mocno jedność historii, znaczenie objawienia, sprawę stworzenia oraz upadku Adama i aniołów, pochodzenie zła w świecie, rola potęg anielskich, konflikt między światłem a ciemnością, dobrem i złem, Bogiem i szatanem; objawienie transcendencji Syna Człowieczego (Jego równość Przedwiecznemu), rozwinięcie wiary w życie pozagrobowe, temat piekła, gehenny, raju i nieba, uwypuklenie zmartwychwstania jednostkowego, sądu, szczęścia wiecznego. Jaka jest różnica między biblijną a pozabiblijną literaturą apokaliptyczną? Jedną z różnic jest umiarkowanie w posługiwaniu się językiem obrazowym. W biblijnej literaturze apokaliptycznej autorzy piszą często o tym, że objawienie dokonuje się za pośrednictwem snów, wizji, pouczeń anielskich, głosu z nieba, ale rzadko występują takie środki objawienia, jak podróże niebieskie czy odczytywanie ksiąg pochodzących z nieba. Autorzy biblijnych ksiąg apokaliptycznych niezwykle wstrzemięźliwie posługują się fantazją. Ich opis przyszłego świata jest bardzo oszczędny. Ogólnie, nie podając szczegółów, wspominają o przestrzeniach niebieskich, tronie Boga, miejscu pobytu dusz, piekle. Inną różnicą, która zasługuje na podkreślenie, jest obecność w biblijnej literaturze apokaliptycznej zachęt moralnych, umotywowanych eschatologicznie. Dlaczego pisano takie księgi? Autorzy ksiąg apokaliptycznych byli przekonani, że obecny świat dostał się pod panowanie Szatana i dlatego ludzie nie mogą go naprawić. Nadzieję pokładają w nowym świecie, który zostanie stworzony przez Boga. Dlatego celem biblijnej literatury apokaliptycznej jest ukazanie działania Bożej Opatrzności w dziejach. W ten sposób autorzy tych ksiąg starają się wzbudzić u czytelników nadzieję. Ich dzieła zrodziły się w czasach przełomowych (II w. przed Chr. – II w. po Chr.). Są więc dziełami epoki kryzysu. Jest to zatem zasadniczo literatura uciśnionego narodu, który nie pokłada już ufności w ludzkiej sile. Naród izraelski prowadził walkę o charakterze duchowym; brał udział w walce dwóch mocy duchowych: z jednej strony działa siła dobra, a z drugiej siła zła. W tej sytuacji uciśnieni Żydzi kierowali wzrok ponad i poza historię i oczekiwali cudownej interwencji Boga, który przywróci sprawiedliwość i ocali uciśniony naród. Biblijne księgi apokaliptyczne były więc środkiem, przy pomocy którego w ciągu wieków wyrażała się nadzieja narodu. Np. Według autora Księgi Daniela historia zawiera wiele krzepiących pouczeń. Dlatego zaprasza on czytelników do spojrzenia w przeszłość. Kreśli przed ich oczyma obrazy ilustrujące losy kolejnych mocarstw: każde z nich kiedyś powstało, zdominowało dziejową widownię i przeminęło, nie pozostawiając po sobie śladu. Czytelnik bez trudności zauważa, że w centrum uwagi jest lud Boży. Uświadamia sobie, że lud ten wielokrotnie bywał w rękach jakiegoś wielkiego mocarstwa i niejednokrotnie znajdował się na krawędzi zagłady. Wtedy jednak zawsze interweniował Bóg. Wielkie mocarstwo znikało, a Izrael wciąż trwał. Przypomnienie tych faktów dawało solidne podstawy nadziei w czasie kolejnego kryzysu. Ponadto czytelnicy Księgi Daniela wierzyli, że interwencja Boga – założenie Jego królestwa, nastąpi podczas jakiegoś kryzysu. Mogli się więc spodziewać, że stanie się to po zakończeniu aktualnego prześladowania. Ufne przeświadczenie, że historia zmierza do celu wyznaczonego przez Boga, rozpalało w wierzących Izraelitach nieugiętą nadzieję, gdy wszystko wydawało się już stracone. A nadzieja zagrzewała do najwyższego wysiłku nawet wtedy, gdy opór zdawał się być już skazany tylko na niepowodzenie. Dlatego autor Księgi Daniela tak mocno zachęca czytelników, aby „wytrwali i działali” (Dn 11,32). Jak w tym kontekście usytuowana jest Apokalipsa św. Jana? Pierwotny Kościół przejął apokaliptyczny gatunek literacki. Widoczne to jest w Objawieniu św. Jana. Apokaliptyka żydowska skupiała się na dziejach Izraela na tle historii całego świata. Natomiast perspektywa Apokalipsy św. Jana jest zgoła inna. Cechuje ją uniwersalizm. Chodzi już nie o jeden naród, ale o Kościół, który z natury jest ponadczasowy. Apokalipsy są przede wszystkim wołaniem o wiarę. Człowiek zanurzony w dramatyczne wydarzenia może się zniechęcić. Zło wydaje się wszędzie odnosić zwycięstwo. Nadzieja ludu Bożego poddawana jest próbie. Bóg jednak wyznaczył już zwycięzcę. Jest nim w Księdze Daniela maleńki tajemniczy kamień, który uderzając w potężny posąg, rozbił go. Apokalipsy są księgami, które nawiązują do historii wszechświata i ludzkości oraz wiążą ją w całość, ukazując w niej zbawcze działanie Boga Stwórcy. W Nowym Testamencie dojdzie jeden bardzo istotny szczegół, a mianowicie wiara w Jezusa Chrystusa, który przez swoją śmierć i zmartwychwstanie wypełnia historię zbawienia. Np. w Apokalipsie św. Jana – w przeciwieństwie do apokaliptyki żydowskiej – świat nie pozostaje pod panowaniem Szatana. Panem historii jest Jezus Chrystus. Nic więc dziwnego, że w tej księdze biblijnej wszystko odnosi do Boga, Jezusa Chrystusa. Dlatego zaczyna się ona od słów: „Objawienie Jezusa Chrystusa” (Ap 1,1). Jest to objawienie tego, „co musi stać się niebawem”. Czasy ostateczne zostały objawione w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. Dlatego jest On przedstawiany jako „zabity Baranek”, a jednocześnie jako zwycięzca (Ap 5,6). Z tego samego względu w innym miejscu nazywany jest „Pierwszym i Ostatnim” (Ap 1,17; 2,8; 22,13). On jest prawdą i światłem, które rozświetla ciemności. Historia w całej rozciągłości jest polem walki tego, co św. Paweł nazywa „Tronami, Panowaniami, Zwierzchnościami, Władzami” (Kol 1,16). Z nimi walczy człowiek (Ef 6,12). Nad nimi zatriumfował Chrystus i podobnie zatriumfuje ludzkość (Kol 2,15). Ustanowił Kościół, który ma toczyć walkę nie we własnym imieniu, ale powinien pozwolić prowadzić ją Barankowi, aż do zatriumfowania królestwa Bożego. Chrystus jest Ostatnim (Ap 1,17). W Nim „czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże" (Mk 1,15; por. także Ga 4,4). Zwycięzcą jest Baranek, którego poprowadzono na zabicie, ale który stał się silniejszy od najpotężniejszych zwierząt. Jego śmierć i zmartwychwstanie są znakiem końca obecnego świata. Jego dzieło ciągle aktualizuje się w historii, tj. ciągle ma miejsce objawianie się Boga w Chrystusie. Chrześcijanie, podobnie jak Chrystus, cierpią na świecie, ale ten świat przeminie. Nadchodzi „dzień Pana”. Będzie to powtórne przyjście Chrystusa na ziemię, czyli paruzja. Będzie to początek ostatecznego zwycięstwa. Kościół dozna wyniesienia i nastanie nowy świat, w którym nie będzie już łez, śmierci, żałoby, krzyku i trudu (Ap 21,4). Ten chwalebny finał Kościoła już dzisiaj jest zapowiedziany faktem zmartwychwstania i uwielbienia Chrystusa. Zapowiedź nadejścia królestwa Bożego w Chrystusie wzywa do wiary, która pozwala „przewidzieć” przyszłe wydarzenia. Pozwala spokojnie spojrzeć na dramatyczne nawet wypadki w świetle zwycięstwa Chrystusa. „Tym właśnie zwycięstwem, które zwyciężyło świat, jest nasza wiara” (1 J 5,4). Ona pozwala wierzącym żyć w świecie; wzywa ich i uzdalnia do „badania duchów” (1 J 4,1; 1 Kor 12,10), tj. do ujawnienia swej mądrości. Apokaliptyka kwitła w okresie przesileń i miała na celu pocieszenie i podniesienie na duchu ludzi, dotkniętych nieszczęściem i niedolą, miała napełnić ich ufnością wobec Boga, który kieruje ludzkim przeznaczeniem i jest Panem historii. Te stwierdzenia są poparte myślą o życiu przyszłym, choć w apokalipsach judaistycznych nadzieja ta przybiera bardzo różnorodną formę. Niektórzy autorzy myślą o zmartwychwstaniu dobrych do życia ziemskiego, inni natomiast wyobrażają sobie pełne błogości życie pozagrobowe. Wszyscy twierdzą zgodnie, że triumf Bożej woli jest sprawą najważniejszą. Jedynie bowiem w świecie, w którym pełni się całkowicie wolę Bożą, można osiągnąć pełnię szczęścia. Cechą charakterystyczną dzieł apokaliptycznych – rozmaicie wyrażoną – jest uznanie, że złoty wiek nie nastanie sam z siebie, nie będzie też zaprowadzony przez ludzi, lecz będzie darem Boga. Ludzie mogą pełnić swą rolę i służyć celowi Bożemu jedynie przez posłuszeństwo wobec Jego woli, chociaż wierność ta może powodować ból i cierpienie. Dlatego obok pocieszania, które jest tak charakterystyczne dla całej literatury apokaliptycznej, w Objawieniu św. Jana występują groźne napomnienia, zwłaszcza w listach do siedmiu Kościołów. Autorzy literatury apokaliptycznej posługują się różnymi środkami, nazywanymi niekiedy „kliszami”, aby słowo Boże poruszyło ludzkie serca. Posługują się językiem wizji i symboli, wywodzących się ze świata zwierząt, astrologii i liczb. Dzięki temu z ksiąg apokaliptycznych przebija patos, ale z tego powodu ich treść jest bardzo tajemnicza a czasem niezrozumiała. W takim kontekście należy czytać Apokalipsę św. Jana, która również posługuje się tajemniczym językiem symboli i wizji. Nie służy zaspokojeniu ciekawości czytelników, ale wzywa do dźwigania się z upadków i złożenia nadziei w Bogu. Nic bowiem nie jest jeszcze przesądzone. Światem nie rządzi ślepy determinizm, przymus i konieczność, ale Boża Opatrzność, która nie pozbawia wolności ani człowieka, ani nawet Szatana. Kiedyś jednak człowiek zapłaci za wolność źle wykorzystaną. Jeśli skierował ją przeciw Bogu, Chrystusowi i Kościołowi, spotka go kara. Jeśli zaś żałował, nawrócił się i pełnił dobre czyny, będzie przyjęty do nowego świata. Jeśli nie slyszysz radia spróbuj inny strumień lub zewnętrzny player Z jednej strony współpracuje z NASA i planuje misje kosmiczne, a z drugiej poświęca się wolontariatowi na rzecz zwierząt. Nikola Bukowiecka to młoda naukowczyni ze Szczecina, która znalazła się w elitarnym gronie „Polek XXI wieku”. „Chcemy, żeby Polska była istotna w przemyśle kosmicznym. Ma potencjał, a ludzie nie zdają sobie z tego sprawy” - podkreśla bohaterka cyklu Pomorze Zachodnie Kreatywne / Innowacyjne / Nowoczesne. Jak sama mówi, jej prawdziwa przygoda z astrofizyką rozpoczęła się na studiach, choć już wcześniej ciągnęło ją do poznawania kosmosu. Bardzo dobrze pamięta moment, w którym zaczęła się interesować tą dziedziną nauki. „Pamiętam, kiedy patrzyłam w gwiazdy i dowiedziałam się, że tak naprawdę może ich już tam nie być. Od tej pory chciałam się dowiedzieć, dlaczego tak jest” – opowiada. „Kiedy dostałam pierwszy telefon, moimi pierwszymi aplikacjami były SkyWalk i StarMap. Chodziłam z telefonem uniesionym w górę i patrzyłam, jakie konstelacje są nade mną. Próbowałam się ich nauczyć” – wspomina. Współpracuje z NASA Pracę dyplomową I stopnia fizyki napisała podczas stażu w Instytucie Fizyki Plazmy Maxa Plancka w Greifswaldzie. Wówczas pochyliła się nad tematem reaktora fuzyjnego Wendelstein 7-X. Obecnie jest studentką ostatniego semestru studiów inżynierskich na kierunku automatyka i robotyka Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Szczecińskiego oraz ostatniego semestru studiów magisterskich z fizyki na Uniwersytecie Szczecińskim. Nikola Bukowiecka jest także członkinią Zespołu Fizyki Układu Słonecznego i Astrofizyki Centrum Badań Kosmicznych PAN. Bierze również udział w takich projektach jak POLON, EagleEye, PIAST, a w tym roku znalazła się w elitarnym gronie „Polek XXI wieku”. Czym jednak obecnie się zajmuje? „Jestem fizykiem w projekcie GLOWS, który jest częścią misji kosmicznej IMAP robionej przez NASA. Pracuję także w firmie Creotech Instruments jako inżynier od układów sterowania do satelit. Niedawno zajęłam się też planowaniem misji kosmicznych” – opowiada. „Fizyki nie tworzy się samemu” Jednocześnie nasza bohaterka zaznacza, że wszystkie jej działania skupiają się na tym samym – lepszym zrozumieniu tego, co się dzieje na Ziemi. „Dzięki temu możemy dowiedzieć się, jak zmienia się klimat, zaludnienie, jak rosną lasy. W pośredni sposób przyczyniamy się do tego, aby wszystkim żyło się lepiej. Jeśli wiemy, co się dzieje w przestrzeni kosmicznej, to mamy wiedzę na temat śmieci kosmicznych, potencjalnych kolizji” – tłumaczy. Szczecinianka podkreśla również, że „fizyki nie tworzy się samemu” i wbrew pozorom w jej zawodzie pracuje więcej kobiet, niż mogłoby się wydawać. „Wszystko jest pracą zespołową. To bardzo szeroki temat, a za działaniami stoją całe firmy i kolaboracje. Za wieloma decyzjami stoją kobiety. Nie zawsze może znajdują się na medialnych stanowiskach, ale to się zmienia” – dodaje. Astrobiologia i pomoc zwierzętom Najnowszą pasją Nikoli jest astrobiologia, czyli poszukiwanie życia we wszechświecie. Jednocześnie przypomina o odkrytych sygnałach o nieznanej naturze. „Dostawaliśmy okresowe pulsy. Może teraz też spojrzymy i odkryjemy coś ciekawego. Kto wie, może będziemy o krok bliżej od tego, aby dowiedzieć się, że nie jesteśmy sami we wszechświecie” – zastanawia się. Obok fizyki i kosmosu, dużo miejsca w życiu naszej rozmówczyni zajmuje wolontariat na rzecz zwierząt, a jej wiernym kompanem jest Channi. „Bierze ze mną udział we wszystkich wykładach na studiach i w pracy. Podczas pandemii był taki moment, że wykładowcy wpisywali ją na listę obecności. Zawsze była” - śmieje się. „Moje serce poza kosmosem leży wśród zwierząt. Staram się zwiększać świadomość ludzi na ich temat. Realny udział w odkrywaniu Jak mówi, największą satysfakcję sprawia jej posiadanie realnego udziału w odkrywaniu. „Kilka lat temu odkryto bardzo ciekawą wstęgę naokoło Słońca. Teraz mamy nadzieję zbadać ją trochę dokładniej. Mamy lepsze przyrządy, oprogramowanie. Możemy dowiedzieć się, co właściwie znajduje się w okolicy Słońca i lepiej zrozumieć procesy powstawania wiatru słonecznego. A jeżeli wiemy, co się dzieje w centrum naszego układu, to na zasadzie skojarzenia możemy to porównać z innymi układami” – wyjaśnia. Pomimo swojego młodego wieku, szczecinianka ma na koncie wiele nagród w konkursach organizowanych przez Huawei czy Intel. Jest także finalistką XIII edycji Studenckiego Nobla, a obecnie znajduje się w Stanach Zjednoczonych, gdzie bierze udział w Wolfram Summer School. AUTOR tekstu: redakcja@ List nr 53 - ...a więc Koniec Czasów zacznie się za trzy sekundy? ...za kosmiczne trzy sekundy - to co ostatnio robi i mówi Papież, wszystko na to wskazuje. Papież popiera progresistów by pousuwać wszystkich, którzy mu się sprzeciwiają. Za chwilę kardynał wystąpi przeciw kardynałowi, a biskup przeciw biskupowi. Co więcej ci, którzy poprzednio patrzyli na niego krytycznie ale serdecznie, tak jak patrzy się na słabostki członka rodziny, z chwilą pojawienia się naprawdę niepokojących objawów i konkretnej krytyki - zaczęli zachowywać się jak ślepo zakochana dziewczyna na sugestie, że narzeczony ją zdradza - stanęli w jego obronie. Rozłam już się zaczyna, i nic dziwnego bo Papież jest mistrzem manipulacji... Jednak to co chcę omówić w tym liście to refleksje jakie przyszły mi na myśl, bo właśnie dowiedziałem się, że w 2014 roku zmarła Dolores Cannon. Chyba ją właśnie uważam, obok R. Monroe i B Moena, za największą badaczkę naszej materialnej rzeczywistości. Teraz przytoczę ostatni akapit z [listu nr 3] i będę kontynuował. ...Objawienia mają dwie warstwy, egzoteryczną i ezoteryczną. Do jednych Jezus mówi w przypowieściach, innym objaśnia znaczenie znaków. Przypowieści zawsze były głoszone ogółowi, zaś objaśnianie dzisiaj odbywa się tylko w sercach. Objaśnienia nie są dla wszystkich, bo ubodzy w duchu mogliby się zgorszyć. Zawsze byli tacy co rozumieli znaki i tacy którym wystarczało przestrzeganie przykazań. Ci, którzy dopuszczeni są bliżej serca Ojca, ci którym On bardziej ufa, to również ci na których spoczywa większa odpowiedzialność. Nie od wszystkich oczekuje się tego samego - od synów zawsze więcej! Objawienie Jezusa, Ewangelia, jest objawieniem egzoterycznym. Nawet Jego poufne objaśnienia dawane apostołom w samotności są objaśnieniami dawanymi explicite a więc egzoterycznymi. Co więcej, taki sam charakter mają w Starym Testamencie wyjaśnienia symboliczne jak "bogowie", "dni stworzenia", "zjedzenie jabłka", itd - to wszystko jest wiedza dla maluczkich, wiedza w którą należy wierzyć a nie rozumieć. Objawienie Jezusa jest objawieniem WIARY i jest skierowane do ludzi wiary. Nie wierzysz - to oznacza, że już sam siebie osądziłeś i... wypad!!! Zbawienie jest nie dla ciebie! To co napisałem nie jest figurą retoryczną, takie są moje poglądy bo to jest warunek sine qua non bez którego nie mogę zabrać się za studiowanie gnozy czyli wiedzy ezoterycznej. Kto nie wierzy Jezusowi, ten nie jest w stanie zrozumieć ezoteryki bo zgodnie z największym odkryciem teorii systemów, żeby móc właściwie oceniać trzeba znajdować się na zewnątrz systemu. Tylko człowiek wiary może zrozumieć ezoterykę, oczywiście jeśli ma wystarczającą wiedzę, bo przecież mała wiedza to kajdany. Nawet jednak największa wiedza o kosmicznym uniwersum jest niczym jeśli nie posiadamy tego właściwego układu odniesienia. Niepojęta jest dla mnie pewność siebie tych, którzy otrzymali wiedzę z samego źródła a więc od kosmitów, przez iluminację lub doświadczenia OBE - wszyscy wiemy przecież jak zwodnicze jest to co widzieliśmy na własne oczy! Przeciętny ezoteryk, ten od wahadełek, horoskopów i magii jest jak czytelnik książki kucharskiej czyli nie wie kto mu przekazał, co mu przekazał i po co. Jest jak przysłowiowy debil: a po co mi ta informacja - grunt, że to działa. Nie mam do takich magików o nic pretensji bo nie jest nam po drodze, ale martwi mnie, że 90% tych ludzi uważa się za uczciwych i mają o sobie dobre mniemanie. To jest przecież najordynarniejsza egzoteryka ezoteryki, czyli wiara. Pytanie, czy D. Cannon, C. Rueckert, B. Marciniak i inni channelingowcy wiedzą co i od kogo otrzymują, wszak uważają się jedynie za kanał i starają się przekazywać informacje bez własnych interpretacji (medium cool), jednak każde z nich jest "w środku" przekazu, ich jedyny odnośnik to nasza przaśna rzeczywistość. Im większy, bogatszy i bardziej spójny przekaz tym bardziej wydaje się im obiektywny a zatem wiarygodny. Wiara cudownie zmienia się w wiedzę. W podobnej sytuacji znajduj się ci, którzy tam byli: R. Monroe, B. Moen, E. Swedenborg, a dalej A. Collier, A. Newald, B. Meier. Ich opisy tych innych rzeczywistości są opisami bezpośrednimi, z pierwszej ręki - czy możemy im ufać, a jeżeli tak, to w jakim stopniu i w jakim sensie? Oczywiście zadaję to pytanie jako katolik. Zadawałem sobie to pytanie po tysiąc razy, tym goręcej im bardziej spójny rysował się obraz. W końcu skapitulowałem. Zacząłem się modlić o wyjaśnienie bo spójność rysującego się obrazu w zderzeniu z moją nieugiętą wiarą zwiastowało nadchodzącą schizofrenię. I wtedy w czasie modlitwy usłyszałem (zobaczyłem, odczułem?) bardzo wyraźne pytanie: a czy chciałbyś wrócić do nieba? Trudno opisać komuś, kto nie przeżył czegoś podobnego, co to znaczy błysk zrozumienia. A ja w jednym momencie zrozumiałem wszystko. Jak wspomniałem w liście o jodze, podobny (ale słabszy) błysk zrozumienia przeżyłem próbując zrozumieć rozkład potencjału na powierzchniach jednostronnych. Jest to - zrozumiałem to dopiero pracując nad systemami - próba łączenia systemu liniowego z dwuliniowym; logicznie pracujący zwierzęcy umysł kapituluje i dochodzi do objawienia, olśnienia, iluminacji... Jak mówią wyznawcy Zen, osiąga się to próbując klaskać jedną ręką. Zatem właściwą perspektywę zdobywa się tylko wychodząc poza system. Tym błyskiem zrozumienia, tym widokiem z właściwej perspektywy było odkrycie, że wszyscy kosmici i ezoterycy razem wzięci, używają słowa dusza w innym znaczeniu niż Jezus, czyli dusza kosmiczna i dusza jezusowa to dwa zupełnie różne stworzenia. Aby list nie zmienił się w esej muszę Czytelnika odesłać do listów [27, 36, 51 i 37]. No i teraz jesteśmy wreszcie gotowi do spekulowania, co też stanie się za te trzy sekundy. Tym co odróżnia naszą planetę od wszystkich innych w kosmosie jest jej zbliżający się podział na dwie inne, zaś z punktu widzenia katolików koniec czasów jedynego we Wszechświecie miejsca wcielenia Jezusa, który umarł za wszystkich ludzi na Ziemi. Moim skromnym zdaniem objawienia chrześcijańskie skierowane są do prawdziwie wierzących Jezusowi (a nie w Jezusa), "altruistów", a więc do tych, którzy zostaną na Starej Ziemi. Pozostanie ona po Oczyszczeniu planetą trójwymiarową w trzeciej gęstości, jednak bardzo szybko wraz ze wzrostem miłości i duchowości, ludzie, a w raz z nimi sfera eteryczna Ziemi osiągną silne wibracje STO czyli odczucie wspólnoty całej planety. Jednak po 25 latach wraz ze zbliżającym się Końcem Świata wibracje eteryczne planety wrócą do STS czyli egoistycznej separacji. (Więcej w liście 29 i książce Ivana Novotnego) Nowa Ziemia będzie planetą czwartej gęstości, ale... Nie wszyscy ludzie zauważą i zrozumieją co się stało, a właściwie niektórzy niczego nie zauważą. Dla niektórych nic się nie zmieni a dla innych wszystko. Tak jak na starej odnowionej Ziemi znajdą się głównie ludzie wierzący, tak na nowej Ziemi znajdą się głównie altruiści, czyli ci, których wibracja jest bardziej STO niż STS. Nowa Ziemia już istnieje ale tylko w sferze "eterycznej" zaś jej zaludnienie nastąpi po Ostrzeżeniu. A ponieważ tylko nieliczni są na tej ziemi altruistami, tylko nieliczni z nią zarezonują i oddzielą się od starej Ziemi. Ale bardzo szybko jej materialność zmieni się i ustabilizuje bo Ziemia i jej mieszkańcy to jedno. Najciekawsze w tym jest zupełna nieprzewidywalność gdzie kto się znajdzie. Właściwie Ostrzeżenie czyli podział ludzkości jest równocześnie sądem takim jak sąd w chwili śmierci. Jest to sąd przed wejściem do Arki: czy dany osobnik rokuje czy też nie - jak wiemy nie wszyscy dostaną drugą szansę. Tym samym ci którzy zostaną przy życiu na Starej i na Nowej Ziemi będą mieli zupełnie inne lekcje do odrobienia. Chcę uświadomić Czytelnikowi, że losy obydwu Ziemi będą zupełnie różne czyli nasze lektury przepowiedni mogą wszystkie okazać się prawdziwe. Objawienia są obrazem pokazywanym człowiekowi by się zmienił. Objawienia to warunkowy obraz ostrzegawczy, natomiast przepowiednie to wizje jakiejś wersji przyszłości. Przypomnijmy Titora: "Paradoks dziadka jest niemożliwy. Tak naprawdę to żaden paradoks nie jest możliwy. Teoria Everetta-Wheelera-Grahama lub inaczej teoria wielokrotnego świata jest prawdziwa. Wszelkie możliwe stany kwantowe, wydarzenia, możliwości i rezultaty są rzeczywiste, końcowe i zachodzące. Szansa, że wszystko gdzieś w jakimś czasie zachodzi w superwszechświecie wynosi 100 procent. Tak więc istnieje linia świata, w którym żyjecie, i inna, do którego udaliście się, aby zabić swojego krewniaka." A teraz pointa tego listu: Jesteś Czytelniku duszą o mniej lub bardziej rozwiniętej świadomości, ale Twoja wola to jedyny przejaw działania Duszy w Tobie. Nawet jeśli nie zginiesz i znajdziesz się w Nowym Świecie, to gdzie znajdzie się Twoja Dusza? Trzeciego listopada 2020 roku w swym objawieniu z Trevignano Romano Matka Boska powiedziała: czas się skończył! W lutym 2o21 roku Tomasz otrzymał od Boga wizję: «[...] Otworzyła się przestrzeń przede mną i zobaczyłem dwa konie mające galopować – jeden był czarny, a drugi rudo-czerwony – i usłyszałem: „Patrz!” Koń czarny przebierał kopytami i pył wznosił nad całą ziemią, a kiedy zaczął galopować, podniósł się wielki kurz na ziemi i ciągnął za sobą jakby mgłę, tak że gdzie przebiegł, tam wszystko w tej mgle zaczynało znikać. Później spojrzałem na konia rudo-czerwonego, ten był jakby w zbroi. Kiedy przebierał kopytami, spod jego kopyt ogień i dym się unosił, a gdzie stąpał, tam żar się wydobywał. I zaczął galopować, a tam gdzie przebiegał, wszystko stawało w ogniu, tak że zapalał jakby mijane miejsca i świat. I usłyszałem, że konie te jeszcze nie galopują, ale już się szykują do biegu. Zapytałem: „Boże, co to dokładniej oznacza...?” i zanim skończyłem usłyszałem odpowiedź: „Patrz!” I mogłem spojrzeć przez to, co za końmi jest dalej... Zobaczyłem scenę jakiejś bitwy, jednak nie starej, a nowoczesnej: żołnierze w hełmach, czołgi, samoloty... I ogień z nieba spadł, wyglądał jak napalm, bo zaczęli płonąć wszyscy żołnierze, którzy brali udział w tej bitwie, i czołgi, i las, i trawa na polu bitwy, a później zobaczyłem ogromny rozbłysk. I usłyszałem głos ludzi na ziemi: „Kto szalony tego dokonał, kto to zrobił, kto był tak lekkomyślny?! Wszyscy zginiemy, biada nam!” Nie wiem tego na pewno, ale najbardziej przypominało mi to rozbłysk wybuchu atomowego, choć grzyba powybuchowego nie widziałem, tylko niezwykle silny, wręcz oślepiający rozbłysk, a zaraz po nim podmuch o ogromnej mocy, zmiatający domy i drzewa z powierzchni ziemi. Miejsca tego wydarzenia nie było mi dane zobaczyć. Później obraz znikł. Sceny, które przed chwilą widziałem jak żywe teraz wydawały się nierealne, bo wszystko w koło wyglądało zupełnie normalnie: las, resztki śniegu na polu i cisza... Dwa lata temu była mi zapowiedziana wojna, a po niej sztuczny pokój – nie od Boga, tylko od szatana pochodzący, być może teraz zapadają decyzje co do tych wydarzeń». Liczba wyświetleń: 770„Kosmiczne ujawnienie” („Cosmic Disclosure”) to seria wywiadów Davida Wilcocka z informatorem Corey Goode (na ilustracji). Nie wiemy, czy przedstawione informacje są prawdziwe, gdyż nie sposób ich zweryfikować, dlatego przedstawiamy je w celach poglądowych, aby każdy czytelnik „Wolnych Mediów” mógł wyrobić sobie własną opinię. – Witam w programie “Kosmiczne Ujawnienie”. Jestem prowadzącym, nazywam się David Wilcock i goszczę tutaj Corey Goode informatora, który ujawnił się twierdząc, że pochodzi z TPK i posiada dostęp do super tajnych informacji, z których większość jest całkowicie nowa nawet dla najbardziej zaprawionych weteranów badających UFO. W tym odcinku przebadamy temat, o którym z uporem wypowiadaliście się w swoich komentarzach, że jest to najbardziej fascynujące dla was zagadnienie. Mówię tutaj o Trzecim Oku. Witaj ponownie w programie Corey.– Dziękuję, witam.– Czy mógłbyś swoimi własnymi słowami wyjaśnić naszej audiencji, co słyszałeś na temat szyszynki? Co to jest? Czy spełnia ona jakąś funkcję? I czym ona w ogóle jest?– Kiedy byłem w MILAB i zidentyfikowano mnie jako intuicyjnego empatę podawano nam zastrzyki oraz poddawano nas terapii dźwiękowej tutaj (Corey wskazuje palcem w czoło).– A zastrzyki gdzie?– W ramię.– Dobrze.– I w biodra. Kiedy byliśmy młodsi to dawali nam zastrzyki w biodra, a kiedy byliśmy starsi podawali nam zastrzyki w ramię.– Brzmi to dość boleśnie.– Można się przyzwyczaić. Używali także metalowego instrumentu, który skierowany tutaj (Corey pokazuje miejsce na czole) wysyłał fale dźwiękowe do szyszynki. Powiedzieli, że było to robione po to, aby spotęgować – nie empatię, ale intuicyjną część twoich zdolności.– Kiedy to robili czy odczuwałeś wtedy wibracje dźwiękowe w czaszce?– Tak. Odczuwałeś wtedy fale dźwiękowe biegnące dobre 15 cm w głąb głowy.– Łał!– Tak. Było to oczywiste, że stymulacja szyszynki była dla nich bardzo ważna. – W rozprawie naukowej, którą przedstawiłem w mojej pierwszej książce “Source Field”, jest cały rozdział poświęcony szyszynce. Wiemy, że znajduje się w geometrycznym środku naszego mózgu. Wiemy, że jest ona wielkości groszku. Przepływa przez nią największa ilość krwi ze wszystkich organów zaraz po nerkach. Jednak główny nurt naukowy mówi: “Och, tak naprawdę nie wiemy jaką pełni ona funkcję”. W szyszynce znajdują się komórki, które tak naprawdę są mniej więcej takie same jak te w siatkówce oka.– Pręciki i czopki?– Nazywają się pinealocyty ale są to te same komórki. Połączone są również z korą wzrokową naszego mózgu takimi samymi połączeniami nerwowymi co nasze oczy. Starożytne tradycje dosłownie nazywają to trzecim okiem. W moich filmach – pojawi się to w nadchodzących odcinkach “Wisdom Teachings” – pokazane są szyszki i tego typu ikonografia pojawiająca się w różnych religiach świata. Jak myślisz, czy zachodzi coś wewnątrz szyszynki i te malutkie pręciki i czopki coś odbierają? – Powiedzieli, że te zabiegi pomagają stymulować “drugi wzrok” oraz umiejętności intuicyjne, a także oznajmili, że wiedzą o starożytnych odłamach cywilizacji, które przechwyciły tych, którzy mają bardzo duże szyszynki.– Och, naprawdę?– Raz powiedzieli nam, że wszyscy kiedyś posiadaliśmy znacznie większe szyszynki niż te, które obecnie mamy. Starali się za pomocą tych zabiegów stymulować ich wzrost oraz zwiększyć ich aktywność.– Jest to bardzo ciekawe gdyż informator Jacob powiedział mi, że Drako usiłowali zaprojektować nowoczesnego człowieka w taki sposób, aby wcale nie posiadał szyszynki. Wpadli w szał, ponieważ pozytywne grupy pozaziemskie przybyły i wszystko przywróciły. Czy kiedykolwiek słyszałeś o czymś takim?– Mhm, tak.– Dobrze.– Tak naprawdę to słyszałem, że było to częścią wielkiego eksperymentu pochodzącego z tych 22 różnych doświadczeń genetycznych przeprowadzanych przez te 40 różnych grup. Eksperyment ten nie był tylko natury genetycznej, ale także duchowej, a oni starali się ulepszyć nas pod względem duchowym. Szyszynka, a także nasze ciała astralne były manipulowane tak, aby pomóc nam stać się bardziej duchowymi i rozwiniętymi istotami w tej materii. Oczywiście teraz są oni w konflikcie z grupą Sojuszu Drako.– To wskazywałoby na fakt, że Super Federacja nie jest całkiem negatywna, oraz że …– Tak. Jak już wcześniej wspomniałem to zależy od punktu widzenia. Posiadają oni swoje własne agendy i powody, dla których manipulują nas w sposób, w jaki to robią.– Wielu informatorów sugerowało, że na starożytnych obrazach lub na ilustracjach Buddyjskich sportretowana aura wygląda bardziej na koronę, co wskazywałoby, że szyszynka jest bardziej aktywna i jest to pewnego rodzaju zjawisko świetlne. Czy kiedykolwiek coś takiego widziałeś?– Kiedy mówiłem o naszych ciałach astralnych to ćwiczenia, które kazano nam wykonywać miały za zadanie nie tylko aktywować nasze trzecie oko, ale również powiększyć nasze ciało astralne do rozmiarów, które nam narzucano. Siedzieliśmy w pomieszczeniu, a nasze ciała astralne powiększały się wychodząc poza jego ściany.– Łał!– Ewidentnie istnieje bezpośrednie połączenie pomiędzy szyszynką, a rozwinięciem i ekspansją ciała astralnego.– Zaraz wrócimy do tych ćwiczeń, ale najpierw chcę poruszyć kolejny interesujący temat. Przynajmniej czterech różnych informatorów powiedziało mi, że gdyby nasze szyszynki zostały aktywowane tylko w niewielkie części – nie mówiąc już o całkowitym ich uruchomieniu – to moglibyśmy dosłownie latać w kosmosie. Czy myślisz, że są to pewnego rodzaju gwiezdne wrota, coś jak przenośny, biologiczny portal wbudowany w nasze fizyczne ciała – jak urządzenie, do którego jeszcze nie mamy dostępu?– Tak. Wiele istot używa szyszynek oraz swoich ciał astralnych, aby projektować swoją świadomość oraz samych siebie do innych fizycznych lokalizacji, by później poprzez to połączenie wysłać te informacje z powrotem do swoich fizycznych ciał, a następnie zmienić wibracje ciała tak, aby dostosowało swoje wibracje do wibracji danej lokalizacji, w których się znajdują. Wtedy ich ciało teleportuje się do tego miejsca, łącząc się ze swoją świadomością. Niektórzy ludzie nazywają to podróżami astralnymi lub projekcją umysłu – jest wiele różnych terminologii określających to, co robią te bardziej zaawansowane istoty.– Pytam z ciekawości. Czy myślisz, – to są moje spekulacje – że aureola jest tak naprawdę wejściem do tunelu czasoprzestrzennego, do którego wciąga cię jej grawitacja, kiedy twoja szyszynka jest otwarta? Możesz wlecieć do tej aureoli i przez nią podróżować?– Uważam, że te malunki aureoli i aury, które przedstawiono wokół niektórych ludzi świadczą o tym, że ci ludzie naprawdę wysoko rozwinęli swoje ciało świetliste i szyszynkę oraz bardzo rozwinęli się intuicyjnie i duchowo – i w ten sposób przedstawiono ich w sztuce. Ludzie, którzy rozwinęli swoje ciała świetliste posiadają jasnowidzenie i są też w stanie zobaczyć ciała świetliste innych osób.– W Tybecie ludzie używają długich, cienkich i ostrych patyczków, które wbijają w czoło, raniąc tym lekko szyszynkę. Podobno tworzy to pewien dostęp. Czy myślisz, że oni (w MILAB) robią coś podobnego tylko bardziej technologicznego jak z tym urządzeniem dźwiękowym, którym cię potraktowali?– Szukają sposobu na stymulację szyszynki.– Co czułeś podczas tego zabiegu? Jakie to było doświadczenie?– Doświadczałeś wyjścia z ciała.– Naprawdę?– Tak. Czujesz jak twoje ciało świetliste się rozrasta. Czujesz, że rozrastasz się w każdym kierunku poza swoje fizyczne ciało. Czasami czujesz jakbyś został wytrącony ze swojego ciała.– Łał.– Ale w tym samym czasie, odczuwasz co się dzieje w twoim ciele i te wibracje dźwiękowe wewnątrz mózgu z tyłu czaszki.– Nagrałem odcinek “Wisdom Teachings” z Dr. Michaelem Persingerem, który posiada coś, co nazywa “Chełmem Boga”. Używa tych bardzo potężnych magnetycznych pistoletów za pomocą których może on dokonywać triangulacji i celować w pewne obszaru mózgu. Może on spowodować ekstremalny atak paniki i strachu. Może sprawić, że zaczniesz się pocić. Może cię pobudzić seksualnie. No i są pewne miejsca w mózgu, w które jeśli tę wiązkę wyceluje to ludzie doświadczą boskiego objawienia. Sceptycy uwielbiają przytaczać przykład Persinegera mówiąc, że jest to dowód na to, że wyższa rzeczywistość nie istnieje i że wszystkie te wizjonerskie objawienia są po prostu wytworem umysłu. Dla mnie jednak to, co Persinger robi z tym “Chełmem Boga” brzmi podobnie do tego, co ty opisujesz odnośnie tych fal dźwiękowych.– Brzmi to podobnie. Czasami też używano na nas fal elektromagnetycznych.– Czy myślisz, że każdy kto przeszedłby przez tego typu zabiegi będzie miał takie doświadczenie jak ty? Czy może spowodowane to było faktem, że byłeś do tego przygotowany przez swój intuicyjny trening?– Uważam, że każdy by czegoś doświadczył. Kiedy byłem bardzo mały już wtedy doświadczałem wyjścia z ciała oraz miałem inne dziwne doświadczenia. Chodzi mi o to, że gdy odbywaliśmy długie podróże samochodem, a mnie się nudziło to dokonywałem projekcji astralnej z samochodu. Unosiłem się ponad znakami drogowymi oraz ponad wzgórzami i lecąc patrzyłem na samochód – miałem doświadczenie podróży astralnej podczas tych długich wycieczek. Wszystko to już robiłem w bardzo młodym wieku.– Mój informator Daniel przeszedł przez trening intuicyjny, który nazywał Korpusem Metapsychicznym (Psy Corps).– Zgadza się.– Podobno wywodzi się to z CIA, a przynajmniej tak mu powiedziano. Chciałbym teraz omówić pewne rzeczy, o których powiedział, że go nauczyli i porównamy to z twoim treningiem. Najpierw były ćwiczenia odwrotne (inverse calisthenics). Powieszono go góry nogami za kolana lub za kostki i kazano mu robić przysiady. Powiedziano mu, że wtedy więcej tlenu było w jego krwi i więcej krwi przepływało przez szyszynkę i że jeśli mogą wzmocnić krążenie do szyszynki w całym ciele to wzmocniłoby to jego umiejętności. Czy również robiłeś podobne ćwiczenia?– Najbliższym do tego ćwiczeniem było zamykanie nas w pomieszczeniach wysokociśnieniowych o bardzo dużym stężeniu tlenu. Kazali nam tam medytować z przymocowanymi do głowy elektrodami EEG. Szkolili nas, abyśmy wchodzili w różne stany umysłu również w stan theta (fale mózgu o częstotliwości od 4 – 8 Hz, stan w którym mózg znajduje się podczas głębokiej relaksacji, medytacji oraz tworzenia obrazów umysłowych, przyp. tłum.). Będąc w tej komorze ciśnieniowej musiałeś na ich polecenie przechodzić z jednego stanu umysłu w inny, a oni mierzyli jak szybko potrafiłeś to osiągnąć w środowisku o różnym ciśnieniu atmosferycznym i tlenu.– Czy uważasz, że po części intencją tego było, aby pomóc ci funkcjonować w różnych pozaziemskich środowiskach?– To wszystko miało miejsce w tym samym czasie, – to wszystko było częścią wzmacniania naszych umiejętności intuicyjnej empatii.– W telewizji internetowej mamy dużo filmów z Jogą oraz Tai Chi. Ludzie mogą zgłębić ten temat jeśli posiadają subskrypcję. Wszystko to jest za darmo i jest zawarte w standardowym członkostwie. Zawsze myślałem, że te odwrotne ćwiczenia, te przysiady do góry nogami i wzmocnienie ogólnej cyrkulacji krwi – jeśli spojrzysz na starożytnych to twierdzą oni, że joga i Tai Chi mają za zadanie budowanie prawidłowej cyrkulacji. Wszystko to ma związek z elastycznością i tego typu rzeczami. Czy myślisz, że tego typu ćwiczenia będą korzystnie wpływały na ludzi, którzy chcą rozwijać swoją intuicję?– Tak. Uczyli nas także pewnego rodzaju Tai Chi.– Naprawdę?– Szło to w parze z wizualizacją, wizualizowaliśmy kule energii i sprawialiśmy, że przemieszczały się po rożnych częściach naszego ciała, a także przez nie przechodziły, co mogliśmy odczuć.– Łał!– Tak, tlen i cyrkulacja pomaga, ale uczono nas też przemieszczania energii przez nasze ciało.– Czy mógłbyś nam wytłumaczyć, co dokładnie mieliście doświadczyć? Jakiego koloru były te kule? Jakiego były rozmiaru? Ile ich było naraz? Czy była to tylko jedna?– Tylko jedna.– Czy przekazali ci jakieś szczegóły odnośnie tego jak miała wyglądać?– To był nasz wybór. Powiedzieli tylko: wizualizujcie kulę energii i weźcie ją do ręki, a następnie wizualizujcie ją przemieszczającą się w górę i w dół ręki, a następnie wędrującą przez ramię do drugiej ręki. Robiłeś tak na początku, a potem przemieszczałeś ją w dół kręgosłupa i w górę, aż do czaszki. Potem wizualizowałeś, że powraca do twojego splotu słonecznego i z niego wychodzi, a ty ją chwytasz w ręce i ponownie ją cyrkulujesz. Było to ćwiczenie wizualizacyjne i mentalne polegające na przemieszczaniu kuli energii przez całe ciało z równoczesnym odczuwaniem tego procesu.– Czy mogłeś to robić w pozycji stojącej, czy były to ruchy typowe dla Tai Chi kojarzone z przemieszczaniem kuli?– Poruszałeś ręce i ciało oraz wizualizowałeś to wszystko w miarę jak to robiłeś. Nie siedziałeś w pozycji statycznej jak podczas medytacji.– Na pewno wydają się to być ruchy Tai Chi, które kojarzone są z kulami energii. Czy te kule były w niektórych przypadkach duże czy mniejsze?– Wyobrażaliśmy sobie małe kule.– Ale nie były koloru niebieskiego lub białego ani żadnego innego?– Zazwyczaj były koloru żarówki, po prostu białe światło.– Białe światło?– Tak.– Jak bardzo jest to podobne do obecnego Tai Chi? Wielu ludzi wykonuje te same sekwencje ruchów. Czy powiedziałbyś, że wykonywałeś takie same ruchy, czy czymś się różniły?– Bardzo wiele z nich jest takich samych.– Och.– Tak. Większość ludzi, którzy praktykują Tai Chi wie, że równocześnie pracują z energiami. Ci którzy robią to wystarczająco długo po prostu o tym wiedzą.– Nigdy nie udało mi się znaleźć tego online, ale wiem, że jest wideo na PBS z Billem Moyersem, który zrobił dokument o mistrzu Tai Chi. (Mistrz Tai Chi) stoi, a ludzie biegnący w jego kierunku dosłownie fruwają w powietrzu wrzeszcząc i krzycząc. Co tam się dzieje? Chodzi mi o to, że ludzie ci wydają się być uderzeni czymś w postaci energii.– Tak. Niektóre z tych osób demonstrowały jak potrafią miotać tymi kulami energii, aż robili wgniecenia w metalu.– Naprawdę?– To byli bardzo rozwinięci ludzie.– Kiedy mówisz “ci ludzie” to…– Ludzie, którzy nas uczyli byli bardzo zaawansowani.– Czy są to ludzie z TPK? Czy może byli to ludzie pochodzenia pozaziemskiego?– Nie. To było jeszcze w programie MILAB, byli to ludzie z Czarnych Operacji, którzy uczyli młodszych.– Potrafili zrobić wgniecenie w metalu kulami, które wykreowali?– Tak, za pomocą energii. Te kule same nie wystrzeliwały, oni te kule najpierw wizualizowali, a później nimi rzucali. To byli ludzie, którzy bardzo wierzyli w moc Jedi z „Gwiezdnych Wojen”. Napisałeś książkę “The Source Field Investigation”, wydaje mi się, że czerpali z tego, co ty nazywasz ciemną stroną pola energii źródłowej lub ciemną stroną mocy. Byli dosłownie oddani rzeczom pochodzącym z „Gwiezdnych Wojen”, jak Czarny Lord Sith, pobierali pewnego rodzaju magiczną energię z eteru lub Wszechświata.– To zahacza o inną rzecz, o której mówił mi Danny. Naprawdę ciekawi mnie, co na to powiesz – eksplozyjne ruchy mięśni, sztuki walki i tego typu rzeczy. Jest pewien facet trenujący Tai Chi, którego Pete Peterson zna i który naprawdę jest oddany bardzo intensywnym ćwiczeniom naprężającym ręce i palce. Podczas treningu powiedziano Dannemu, że te intensywne, gwałtowne ruchy mięśni – ma to jakiś związek z adrenaliną – że adrenalina jest jak magiczny przewód energetyczny i nie możesz rozwinąć tych umiejętności przez wykonywanie tylko płynnych i spokojnych ćwiczeń. Pompki, podnoszenie ciężarów, sztuki walki – tego typu ćwiczenia są istotne. Czy słyszałeś coś na ten temat?– Nie widziałem żadnych oznak adrenaliny u tych facetów. Wydawali się być całkowicie spokojni, odprężeni i łagodni. Wydawało się, że przychodziło im to bez żadnego wysiłku, nie było tam żadnych okrzyków wojennych ani nic z tych rzeczy. Wykonywali naprawdę płynne ruchy. Oczywiście zachowywali się jakby byli antenami ciągnącymi energię z pola energii źródłowej – chyba można to tak nazwać.– Niewiele wiem na temat Tai Chi, a przez ciebie mam ochotę zacząć oglądać te wszystkie filmy, ponieważ w końcu praktykowanie tego ma dla mnie sens. Trenowałem trochę sztuki walki – zwracają tam zawsze uwagę na zginanie kolan i obniżenie środka ciężkości oraz mówią na temat „hara” lub „tan tien” znajdujących się w okolicy podbrzusza i powinieneś odczuć jakby z ziemi wychodziła energetyczna struna czy sznur. Tak jakbyś ciągnął energię z Ziemi. Czy było to częścią treningu, uziemianie się przy pomocy zgiętych kolan?– Była część poświęcona wizualizacji siebie połączonego ze środkiem Ziemi, a także wizualizowanie siebie jako anteny, która może ciągnąć do siebie energię i przekazywać ją dalej – tę energię z kosmosu.– Na jednym z treningów Daniela nauczono go, że to Ziemia upoważnia magiczne działania i to Ziemia musi cię dopuścić abyś mógł robić te rzeczy. Kiedy zaczniesz rozwijać te osiągnięcia to musisz pracować z Ziemią, a twoje działania zostaną przez nią autoryzowane. Czy spotkałeś się z czymś podobnym?– Powiedziano nam nawet więcej. To wszystko jest powiązane z kosmiczną siecią. Ziemia była powiązana ze Słońcem. Słońce było powiązane z lokalną gromadą gwiazd. Lokalna gromada gwiazd była powiązana z centrum galaktyki. Galaktyka była powiązana z miejscową gromadą galaktyk itd.– Jakich jeszcze innych rzeczy uczono cię podczas intuicyjnego treningu?– Stawiano nas przed różnymi scenariuszami włączając w to wirtualną rzeczywistość, która często była zatrważająca. Stawiają cię tam samego lub z twoim zespołem w jakimś wirtualnym scenariuszu, a była to tak głęboko rozbudowana wirtualna rzeczywistość, że mogłeś czuć zapachy, smaki oraz inne odczucia. Mogłeś poczuć wiatr.– Jak już tam byłeś to czy wiedziałeś, że znajdujesz się w wirtualnej rzeczywistości?– To było częścią tego testu. Wprowadzano cię w jakąś bardzo przerażającą sytuację albo mówiono ci, abyś zrobił jakieś straszliwe rzeczy jak walka z bardzo nieprzyjemnymi istotami. Aby wygrać musiałeś coraz bardziej polegać na swojej intuicji. Jeśli polegałeś tylko na swoich umiejętnościach sztuk walki lub treningu taktycznym to nigdy nie wygrywałeś. Kiedy jednak opierałeś się na swoich zdolnościach intuicyjnych to byłeś w stanie odnieść zwycięstwo i wtedy stawało się to snem na jawie. Uzmysławiałeś sobie, że znajdujesz się w wirtualnym świecie i wyciągałeś się stamtąd.– Dokładnie jak w filmie “Niezgodna” (Divergent), gdzie wrzucono dziewczynę do wirtualnej rzeczywistości, a ona jest tą niezgodną i uczy się jak pokonać każdą wirtualną rzeczywistość i wydostaje się z niej.– Zgadza się. Słyszałem to wiele razy odkąd pojawiły się moje dwa pierwsze wywiady w Internecie.– Również w filmie “Gra Endera”, w którym chłopiec jest w programie kosmicznym gdzie uczą dzieci walczyć z istotami pozaziemskimi oraz pilotowania statków kosmicznych. Szybko sobie uzmysławia, że jest wrzucany do symulacji świata wirtualnego i że chcą, aby stał się socjopatyczny jak to tylko możliwe. I zamiast współpracować z istotami, które go testują wypruwa jej oko czy coś takiego. Czy w jakiś sposób te filmy odnoszą się do tego co doświadczyłeś?– Tak. Oni nie tylko nas trenowali, ale również tworzyli nasz profil psychologiczny. Chcieli wiedzieć jakiego typu rozkazy będziemy w stanie wykonać, jak daleko się posuniemy. Chcieli wiedzieć kto był socjopatą i kto wykonałby pewne rozkazy. Były tam rozkazy (wzdycha) – tak.– Naprawdę straszne rzeczy.– Naprawdę straszne rzeczy, o których nie chcę rozmawiać przed kamerą. Widziałeś swoich poniekąd przyjaciół, a także członków zespołu będących częścią pewnego zadania i tobie też wydano rozkaz, abyś brał w nim udział no i wtedy musiałeś dokonać moralnego wyboru związanego z dylematem czy ulec presji większości i robić to co oni, czy nie.– Jakie były niektóre z tych potworności, z którymi kazali ci walczyć jeśli możesz nam powiedzieć coś na ten temat? Nie chcę, abyś zagłębiał się w cały ten gąszcz okropnych wspomnień lecz…– Mają doskonały wgląd w to czego nie lubisz.– Aha. Czyli rozmyślnie celują w te rzeczy, których najbardziej się obawiasz?– Celują w twoje lęki. Ja oczywiście nie lubiłem pająków, więc stoczyłem walkę z bardzo dużymi pająkami. Walczyłem także z istotami reptyliańskimi.– I nie było sposobu, aby rozpoznać, że nie jest to rzeczywiste?– Zgadza się. Dochodzisz do punktu, w którym bardzo ciężko jest rozpoznać, co jest prawdziwe, a co nie. W treningu na intuicyjnego empatię, kiedy już w końcu dojdziesz do tego etapu, w którym stale rozpoznajesz, że znajdujesz się w wirtualnej rzeczywistości przechodzisz wtedy na kolejny poziom.– Kiedyś wspomniałeś mi, że musiałeś walczyć z profesjonalnym zapaśnikiem – z ogromnym facetem.– Mhm. A ja byłem dzieckiem.– Jest to jak zły sen, prawda? Nie pamiętasz jak się tam znalazłeś, ale kiedy już tam jesteś to wszystko wydaje się być rzeczywiste.– Na początku wszystko wydawało się być logiczne, a później znajdujesz się w sytuacji, z której musisz wywalczyć sobie drogę wyjścia z tego scenariusza lub ją jakoś wykombinować. Jedynym sposobem na znalezienie wyjścia jest za pomocą intuicji.– Czy mógłbyś uściślić w jaki sposób to się odgrywało? W przeciwnym przypadku sami będziemy musieli się domyśleć, a może to nie być to, co miałeś na myśli.– Cóż, gdy walczysz z inną osobą to zamiast polegać na sztukach walki lub na treningu taktycznym to patrzysz jej w oczy i nawiązujesz z nią połączenie, a wtedy intuicyjnie rozpoznajesz, co ona chce zrobić, zanim to zrobi. To był pierwszy krok. Gdy byłeś w stanie tego dokonać, wtedy następowały sytuacje, o których już intuicyjnie wiedziałeś. Kiedy miałeś „wyczyścić” budynek to intuicyjnie wiedziałeś, że jest tam dwanaście pomieszczeń do „wyczyszczenia” i zaczynasz intuicyjnie odczuwać, że pięć pierwszych jest już „czystych” i masz zacząć od szóstego. Gdy dochodziłeś do tego momentu łatwiej ci było już wyczuć, że znajdujesz się w wirtualnej rzeczywistości. Wtedy już od samego początku, kiedy dostarczono cię do strefy zrzutu lub postawiono cię w jakiejś sytuacji to natychmiast wiedziałeś, że jest to wirtualna rzeczywistość i wyciągałeś się stamtąd.– Jest to ciekawe, ale kto prowadzi te walki w wirtualnej rzeczywistości? Innymi słowy, kim jest ten ktoś z kim walczysz? Czy jest osoba, która kontroluje to z kim walczysz? Czy jest to program komputerowy? W jaki sposób to działa?– Pobierają informacje z naszych mózgów, a następnie je kontrolują. Mają również możliwość umieszczenia w tym samym wirtualnym środowisku kilka osób naraz, gdzie ci ludzie naprawdę są tam ze sobą. Gdy sprzęgałeś się z ich umysłem, sprzęgałeś się też z ich technologicznym krzesłem.– Kiedy toczysz bitwę z tarantulą to czy stoi za tym jakiś ludzki operator kontrolujący jej działania, czy jest to tylko program komputerowy podobny do Sztucznej Inteligencji?– Ta sytuacja odgrywała się tylko w wirtualnej rzeczywistości. Nie wiem czy była to sztuczna inteligencja. To wszystko było bardzo zaawansowaną technologią i wiem, że wiele z tych informacji było odzwierciedlanych z twojej psychiki do w wirtualnej rzeczywistości.– Jeśli można stworzyć tego typu technologię to bez wątpienia niektórym ludziom zacznie przychodzić na myśl film “Matrix” i będą się zastanawiać jak wiele z naszej rzeczywistości jest symulacją lub czy jest to w pewnym sensie wirtualna…– “Życie jest niczym sen”. (Corey cytuje słowa z piosenki.)– Czy myślisz, że biorąc pod uwagę fakt, że pamiętamy tylko jedno życie i pewnie następnie przechodzimy do życia po życiu i do następnej reinkarnacji, to czy nasze życie tutaj jest taką jakby symulacją, że za każdym razem gdy się budzimy to wskakujemy do tej holograficznej rzeczywistości?– Można by tak powiedzieć. Z tego, co powiedzieli mi Niebiescy Awianie to, gdy umieramy jesteśmy jeszcze duchowymi dziećmi, nie żyjemy wystarczająco długo, aby rozwinąć się duchowo. Zajmuje nam wiele wcieleń, aby się tego nauczyć i rozwinąć się duchowo do momentu, kiedy możemy zakończyć naszą edukację i stać się istotami wyższej gęstości.– No cóż, usłyszeliście to. To jest program “Kosmiczne Ujawnienie”, a to są wprost niesamowite informacje i będzie ich znacznie więcej. Mamy już 52 odcinki i możemy nakręcić jeszcze więcej. Co tydzień będziecie mogli usłyszeć te fascynujące historie. Ja jestem prowadzącym i nazywam się David Wilcock i dziękujemy wam za Coreyem Goodem rozmawiał David Wilcock Tłumaczenie: Sławomir Lernaciński Źródło oryginalne: Źródło polskie:

co to jest objawienie kosmiczne